czwartek, 13 czerwca 2013

Rozdział LXXII // 72 ~ "Wynoś się!"

Violetta

Siedziałam właśnie na kanapie w salonie z Leną na rękach, kiedy do domu weszli Maxi i Brako. Nieśli doszczętnie pijanego Leóna.
- Co to ma znaczyć?! - spytałam.
- Była impreza - Maxi uśmiechnął się niezręcznie.
- Boże! - powiedziałam. W głowie miałam tysiące myśli. Miałam złe przeczucia co do tego, że León był na tej imprezie beze mnie. Była tam przecież Francesca! Obawiałam się najgorszego.
- Panowie, usiądźcie na sofie i odpowiecie mi na kilka pytań - uśmiechnęłam się sztucznie. Brako i Maxi zostawili Leóna na podłodze i usiedli na kanapie. W tej chwili do mojego domu wpadła Ludmiła.
- Violetto… - zaczęła.
- Nie teraz, Ludmi. Mam do Maxiego i Brako kilka pytań - powiedziałam.
- Wystarczającą odpowiedź w tym filmiku - Ludmi podała mi telefon z jakimś nagraniem. Upuściłam telefon… na tym filmiku León i Francesca się całowali. Od razu się popłakałam.
- Idźcie wszyscy… idźcie! - krzyknęłam. - Chcę zostać sama - dodałam nieco łagodniej.
- No dobra, na razie - powiedział Brako i razem z Ludmiłą wyszedł.
- Zostanę z tobą. Nie chcę, żebyś zrobiła coś głupiego - powiedział Maxi.
- Chcę zostać sama, mówiłam już - odpowiedziałam ostro, ciągając nosem.
- Wiem o tym, i cię rozumiem, ale wiem też, do czego jesteś zdolna, po tej kłótni z Leónem o usunięciu ciąży. Pamiętasz? Nałykałaś się tabletek nasennych! Kilka więcej i byłoby po tobie!
- Maxi, przyszedłeś tu, żeby prawić mi kazania?
- Nie. Przyszedłem tu razem z Brako żeby odnieść Leóna, bo inaczej leżał by nachlany w schowku na miotły, tak jak Tomas. Ale nie zostawię cię samej. Ktoś tu musi z tobą zostać.
- No dobra. Ale skoro już, no to wybacz, ale wolę raczej wiesz… damskie towarzystwo. Chcę pogadać z jakąś dziewczyną, wyżalić się. Zadzwoń po Camilę.
- Nie trzeba - w drzwiach pojawiła się Camila. - Maxi, jedź po Candelarię, jest w domu u moich rodziców, jedź z nią do domu. Instrukcja zajmowania się małym dzieckiem wisi na drzwiach łazienki - dodała sarkastycznie Camila.
- Ha, ha, ha - powiedział Maxi.
- Nie wiem czy wrócę na noc. To zależy od tego, jak będzie się czuła Violetta. Spadaj do domu - powiedziała Camila i poklepała Maxiego po ramieniu. Maxi wyszedł. Od razu się popłakałam.
- Nie płacz - Camila mnie przytuliła, a ja się natychmiast od niej oderwałam.
- Jak ja mam nie płakać? Miłość mojego życia pocałowała moją najlepszą przyjaciółkę… byłą najlepszą przyjaciółkę! - krzyknęłam.
- Tak, wiem Violu, ale ja… nie umiem pocieszać - powiedziała Camila.
- Ale ja nie chcę, żebyś mnie pocieszała - powiedziałam.
- No to co ja tutaj robię?
- Nie wiem. Maxi się uparł, żeby ktoś tu ze mną został.
- Wiesz, myślałam, że chcesz ze mną pobyć, pogadać, że potrzebujesz wsparcia, ale skoro wolisz tu zostać, i znowu zrobić sobie coś głupiego? Okey, proszę bardzo - Camila z hukiem opuściła mój dom.
- Cami, czekaj! - krzyknęłam. Super. Straciłam obie przyjaciółki, męża, i mój kumpel zamienił się w moją osobistą poradnię. Poszłam do łazienki, wzięłam żyletkę i zaczęłam nią sobie jeździć po nadgarstkach. Im mocniej się cięłam, im większy czułam ból fizyczny, tym bardziej zmniejszało się cierpienie z powodu Leóna. Zaciągnęłam się tym cięciem. Zamknęłam się w łazience na zamek. Po kilku minutach usłyszałam pukanie do drzwi.
- Violetta, jesteś tam? - to była Clara. Nie miałam ochoty ani jej, ani nikomu odpowiadać.
- Violetta! - Clara dobijała się do drzwi. 

Clara

Coś tu nie gra. Wiem, że to Violetta tam jest, ale nie wiem, dlaczego nie otwiera.
- Violu, to ja, Clara! Otwórz, proszę… - Violetta nadal nie dawała znaku życia. - Błagam, odpowiedz chociaż "spadaj". Violetta, wszystko gra? Źle się czujesz? - spytałam.
Nie mogłam dłużej czekać. Szybko wzięłam narzędzia z szafy w przedpokoju i wyjęłam drzwi z zawiasów. Violetta siedziała na podłodze i się cięła. Nawet na mnie nie spojrzała.
- Violetta! Czy cię do reszty powaliło?! - podniosłam ją z podłogi i dałam ręcznik. Nadgarstki ociekały jej krwią. Na podłodze w łazience była wielka plama krwi. - Chcesz się wykrwawić?! Jedziemy do lekarza! - pociągnęłam ją delikatnie za rękę i poszłyśmy do samochodu.
Doszłyśmy do salonu. Zobaczyłam pijanego Leóna leżącego niedaleko drzwi.
- Boże! - krzyknęłam - Co to ma znaczyć?!
- León poszedł na imprezę dla nauczycieli do studio. Upił się i pocałował Francescę - odparłam.
- I dlatego się pocięłaś? - spytałam z przerażeniem patrząc na zakrwawione ręce Violetty.
- Tak.
- Violu… naprawdę jestem w szoku. To jest do niego niepodobne. Obiję mu tą śliczną buźkę, jak tylko wytrzeźwieje.
- Nie trzeba - po słowach Violi udałyśmy się prosto do mojego auta.

León

Obudziłem się rano. Leżałem na podłodze, kręciło mi się w głowie. Podniosłem się i otrzepałem z kurzu. Przy drzwiach stały zapakowane trzy walizki i mój keyboard. Nie jest dobrze… Musiałem na chwilę usiąść i sobie wszystko poukładać. Jakim cudem ja spałem na podłodze w salonie? Ostatnie, co pamiętam, to to, że wychodziłem na imprezę dla nauczycieli ze studia, i że Violetta nie chciała iść… a dalej totalna pustka. Do salonu weszła Violetta.
- Dlaczego spałem na podłodze? - spytałem. - I… dlaczego masz zabandażowane ręce? - Violetta chwilowo zdjęła bandaż z prawej ręki. Miała w niej głębokie rany i strupy oraz zadrapania.
- Boże, co ci się stało…? - spytałem. Violetta nadal milczała. - Dlaczego moje walizki są zapakowane? - spytałem.
- Spytaj się Ludmiły. Ona nagrała bardzo ciekawy filmik z tej dyskoteki. I on jest odpowiedzią na twoje pytanie. A póki co… możesz się wyprowadzać do Fran. W tej chwili - Violetta wskazała na drzwi.
- Ale co ja zrobiłem?! - spytałem.
- Ludmiła ci pokaże filmik. A teraz wynocha! - Violetta wypchnęła mnie z domu, i wyrzuciła przez okno walizki. Ona ma tyle siły? I co ja teraz zrobię? Mam wrócić do domu? Do rodziców… i Jorge? Wcale nie mam na to ochoty, ale nie mam chyba wyboru. Nie wiem nawet, jak ja mam rozmawiać z Violettą. Nie daje mi dojść do słowa, nie odpowiada na moje pytania. Chwila. Ona mówiła coś o jakimś filmiku. Muszę iść do Ludmiły.

Około godziny 10:00, w Studio

Poszedłem do Ludmiły. Siedziała w gabinecie u Pablo i pisała coś w dzienniku jej klasy.
- Ludmiła… - zacząłem.
- Zdrajca - powiedziała i się odwróciła.
- Możesz ze mną pogadać?
- Nie.
- No dobra, a chociaż pokaż mi ten filmik, który… - nie skończyłem, a Ludmiła wcisnęła mi do ręki jej telefon z rzekomym nagraniem. Włączyłem je. Nie mogłem w to uwierzyć. Czy ja?… Nie! To nie może być prawda! Ja i Francesca się pocałowaliśmy?! Niemożliwe. Poszedłem do Fran z telefonem Ludmiły i pokazałem jej to nagranie.
- Co to ma być?! - spytałem.
- A ślepy jesteś? - spytała Fran.
- Dlaczego mnie pocałowałaś… i dlaczego ja tego nie pamiętam?! - spytałem.
- Oj, no wiesz?! To ty mnie pocałowałeś! A nie pamiętasz tego, bo się równo nachlałeś! - krzyknęła Fran i walnęła mnie w twarz.
Idiotka. Całuje mnie, a później jeszcze wali w pysk. Poszedłem do schowka na miotły, chciałem posiedzieć sam i sobie to wszystko przemyśleć. W schowku leżał Tomas. Był pijany i coś tam mruczał pod nosem. Normalnie to bym się zaśmiał ale w tej chwili nie mam humoru. Poszedłem do klasy od jazzu. Usiadłem na biurku i zacząłem myśleć o tej imprezie. Popełniłem błąd, ale co ja za to mogę? Skoro się tak jak mówi Fran, upiłem, to straciłem nad sobą kontrolę, a czasu niestety nie cofnę. A teraz jeszcze Ludmiła. Teraz nagle jest dobra, a jeszcze niedawno była paskudną jadowitą żmiją. I co ja mam zrobić? Nie miałem siły na prowadzenie lekcji, więc pojechałem prosto do domu… Rodziców. Wyjąłem walizki z bagażnika. Wszedłem do środka.
- Czego chcesz? - spytał Jorge. Siedział na kanapie w salonie i czytał jakiś denny komiks.
- Spadaj - odparłem.
- Co chcesz?
- Teraz będę tu mieszkał.
- Czemu? - nie odpowiedziałem mu. Wtedy do salonu weszła mama.
- León? Co tu robią twoje walizki? - spytała.
- Violetta wyrzuciła mnie z domu - odparłem.
- Dlaczego?!
- Nie chcę o tym mówić.
- Wiedziałam, że nie jesteś na tyle odpowiedzialny, żeby mieszkać samemu z dziewczyną, i dodatkowo jeszcze, żeby wychowywać małe dziecko. Prawda jest taka, że niestety sam jesteś jeszcze dzieckiem!
- Mam 19 lat - przewróciłem oczami.
- A zachowujesz się, jakbyś miał 7! Wiedziałam, że to był błąd, pozwalać ci wyprowadzić się z domu.
- Spokojnie, spróbuję to jeszcze jakoś załatwić z Violettą.
- Nie, nic nie będziesz próbował! Zawsze tylko pogarszasz sytuację! A teraz, gdzie idziesz z tymi walizkami?! Wracaj, jedziesz do dziadków w Rosario, mam cię dość! - krzyknęła mama.
- Nie będziesz za mnie decydować, to śmieszne - parsknąłem.
- Śmieszne to jest to, że ja ci pozwoliłam się wyprowadzać z domu! A teraz jadę do Violetty, i się dowiem, co takiego jej zrobiłeś! - mama trzasnęła drzwiami.

Około 10 minut później, dom Leonetty

Maria

Właśnie byłam u Violetty. Miała zabandażowane ręce. Była przybita, ale nie chciała mi powiedzieć, o co chodzi. Nie będę nalegać. Ktoś zapukał do drzwi. Poszłam otworzyć.
- Nie wierzę! - krzyknęłam z radością.
- Maria!
- Lodovica!
- Jakieś dwadzieścia parę lat się nie widziałyśmy! - krzyknęła Lodovica.
- Tęskniłam - powiedziałam i przytuliłam Lodovicę. Koło nas pojawiła się Violetta.
- Pani Verdas? - spytała Violetta ze zdziwieniem.
- Violetto, ja właściwie do ciebie - powiedziała Lodovica.
- To wy się znacie? - spytałam.
- Tak… to jest mama Leóna, a wy się znacie? - spytała mnie Violetta.
- No a jak. Ja i Lodovica chodziłyśmy razem do liceum. Jaki zbieg okoliczności, że moja Violetta i twój León są razem - zaśmiałam się.
- Już podobno nie - z twarzy Lodovici natychmiast znikł uśmiech.
- Jak to?! - spytałam.
- Zaraz o tym porozmawiamy. Ale najpierw to z tobą, Mario, chciałam podyskutować - ja i Lodovica poszłyśmy do salonu. Rozmawiałyśmy o mojej rzekomej śmierci, o studiach i tak dalej. Następnie Lodovica poszła porozmawiać z Violettą, i dowiedziała się wszystkiego. Nie mogę uwierzyć w to, co León zrobił mojej córce. Jego noga tu więcej nie postanie.

Lodovica

Poirytowana wróciłam do domu. Wstrętny smarkacz, myśli, że może mieć każdą. Tak kocha Violettę, całym jego sercem, nie widzi świata poza nią, jest zazdrosny o wszystkich chłopaków, którzy tylko z nią gadają, ale jak TO ON się upije i pocałuje inną, to już nie, nic takiego się nie stało. Weszłam do domu. Chciałam poinformować przez telefon rodziców, że León do nich przyjeżdża na czas nieokreślony. Na komodzie znalazłam kartkę. Było tam napisane:

"Mam was wszystkich dość. Wyjeżdżam odreagować do Włoch. Nie wiem kiedy wrócę, możliwe, że wcale. León."

Zamurowało mnie.

León

Mam tego dosyć! Chcę wyjechać stąd jak najszybciej. Może chociaż we Włoszech nie będą mnie traktowali jak idiotę który zdradził żonę… i porzucił dziecko... Jestem idiotą… Nie chce żeby mieli przeze mnie problemy. Zaraz mój samolot leci. Usłyszałem dźwięk telefonu. Czułem, że zaraz się po prostu popłaczę. Jako dzwonek miałem ustawione "Podemos" w wykonaniu moim i Violi. Otrząsnąłem się z myśli i wyciągnąłem telefon z kieszeni.
- Halo? - odebrałem telefon.
- León - odezwała się moja mama - Tak się cieszę że się odezwałeś…
- O co chodzi? - nie miałem ochoty z nikim rozmawiać.
- O to że… Violetta chce z tobą pogadać.
- Na serio? - w moim głosie można było usłyszeć odrobinę radości, może wreszcie przemyślała całą sprawę. - Okej, jadę - rozłączyłem się i potem pobiegłem na parking. Lecz szukanie jak samochodu zwykle trwało 20 minut.

Violetta

Lena cały czas płacze! Żadna kołysanka nie działa, nawet jej kochany miś. Pewnie brak jej Leóna. Ciekawe co teraz robi… Nagle do domu wbiegł nie kto inny jak León.
-León! - zdziwiona wstałam z kanapy. - Co ty tu robisz?!
-Chciałaś ze mną pogadać…
Chciałam mu się rzucić na szyję, przytulić, pocałować, ale... nie mogłam po tym co mi zrobił.

W tym samym czasie, dom Franarco

Francesca

Weszłam do domu, bo do tej pory miałam zajęcia w studiu. W salonie na kanapie siedział Marco. Uśmiechał się sztucznie.
- Nareszcie w domu, Franiu - powiedział. Wyczuwam kłopoty. Zawsze, kiedy mówi do mnie "Frania", to kończy się awanturą. Wlepiłam wzrok w podłogę. - No chodź, kochanie - Marco nie przestawał się sztucznie uśmiechać. Nienawidzę, kiedy tak robi. Wziął mnie za rękę i zaprowadził do laptopa. No tak. Pokazał nagranie z dyskoteki… na którym całuję się z Leónem.
- Podoba ci się on, prawda? - spytał Marco.
- Nie!… Już nie - powiedziałam.
- I co ja mam ci odpowiedzieć? No co? Francesca, czuję się jak idiota, jak jakaś zabawka!
- Nie jesteś zabawką.
- Nie? No to zapewne jest nią León. Zżerała mnie zazdrość, kiedy mieliście pocałować się w tej sztuce. A teraz? A teraz pocałowaliście się ot tak.
- Ale Marco… León mi się spodobał, fakt. Ale to było raczej debilne zauroczenie, a nie miłość!

- Jakby to nie była miłość, to byś go nie całowała…
- Nie wierzysz mi?
- Nie, nie wierzę. Nie mam jak ci wierzyć po tym, co mi bez przerwy robisz. Ranisz mnie!
- Marco… - łzy napłynęły mi do oczu.
- Nie, ja nie potrafię.
- Rozumiem, że nie potrafisz mi wybaczyć, ale… - łkałam.
- Nie… ja nie potrafię cię zostawić. Za bardzo cię kocham - kiedy kończył to mówić, rzuciłam mu się na szyję.
- Jesteś dla mnie wszystkim. Byłam idiotką, więcej tak nie zrobię, do końca swojego życia - łzy nadal spływały mi po twarzy.
- Fran, spoko, to nie jest ślub - zaśmiał się Marco. Ja też się zaśmiałam. Wytarłam łzy. - Ale wiesz, co teraz musisz zrobić? - spytał Marco.
- Tak, wiem. Iść przeprosić Leonettę - powiedziałam. - Jedź ze mną - dodałam.
- Okey, chodź do auta - poszliśmy razem z Marco do samochodu. Kiedy Marco prowadził, ja w głowie układałam sobie całą mowę, którą powiem Leonettcie w ramach przeprosin. Każde słowo, każdy przecinek, dokładnie dopracowałam, ale kiedy Violetta otworzyła mi drzwi, nie mogłam się zdobyć na wypowiedzenie nawet głupiego "cześć".
- H... Hej Violu... - byłam bardziej zestresowana niż kiedykolwiek.
- Po co tu przyszłaś? - spytała.
- Chciałam was przeprosić za to wszystko... - nie wiedziałam co mam mówić. - Jest mi z tym źle, nie chciałam tego robić i nie chciałam żebyście cierpieli. Nie wiem dlaczego to zrobiłam. - Łza zleciała mi po policzku, a ja szybko ją otarłam. Po chwili jednak się rozpłakałam. - Proszę wybacz mi. Byłam zła na ciebie i nie myślałam o tym co robię. Ja nie chciałam...Najpierw go upiłam, a potem to wykorzystałam, żeby zrobić ci na złość. Przepraszam... 










Jutro rozdział będzie wcześniej albo nawet będą dwa, bo nie idę do szkoły. Bella21274 i Kirax3 - dziękuję za pomoc ;D

37 komentarzy:

  1. Super ten odc jest no super..tylko błagam niech się pogodzą!
    Pozdrawiam;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak niech sie pogodzom w tym roździale prosze niech sie pocałujom i sie w tedy pogodzą i jak najszybciej napisz 73 roździał

      Usuń
  2. Nmzc ;D Pamiętaj: moc sucharów xD



    Bella21274

    OdpowiedzUsuń
  3. Uhuh .. Działo się, oj działo :D
    Dobrze, że pogodziłaś dziewczyny .. Ale jeszcze tylko do szczęścia wystarczy mi reakcja Violetty :)
    Noo i jeszcze kłótnia Fran i Marco .. Dobrze, że już wszystko okay .. ^^
    Czekam na next :*

    Ciao,
    Velvet .xx

    OdpowiedzUsuń
  4. Super nareszcie leonetta razem no mam nadzieje...

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetne! :) Niemazaco , ale większość twojaa :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajnie,że Fran przestała być taka zła mam nadzieje,że się pogodzą.czekam na next

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też czekam i mam nadzieje, że Violetta i Fran się pogodzą,Leonetta też i wszystko wróci do normy.

      Usuń
  7. MeGa ! :D mam nadzieje ze sie pogodzą :) czekam na next ;d

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja myślałam, że się popłaczę, kiedy Leon miał wyjechać :( Świetnie to napisałaś ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. nie ładnie tak do szkoły nie chodzić! ;) hehe. Czekam na next :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Podsunęłaś mi pomysł na rozdział... :*
    Twój super <333
    M.

    OdpowiedzUsuń
  11. Suuuper ! <33 Awwww... taki masz talent i osoby które ci pomagają ;))

    OdpowiedzUsuń
  12. Matko, tego zdjęcia nie musiałaś wrzucać! Brrrrr! A rozdz. super tylko pogódź Leonettę ;)Zuzia M.

    OdpowiedzUsuń
  13. No nareszcie! Mam nadzieję, że pogodzisz Leonettę i Fran z VIolą :) Świenty rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  14. ekstra blog świetnie piszesz zapraszam do mnie :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Świetne! Czekam na next! :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Extra! Najbardziej podobają mi się dwa słowa, które mówi Maxi "Była impreza". To wszystko wyjaśnia :D Czekam na next!

    OdpowiedzUsuń
  17. boskie wpadnij http://violettomaniaczka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  18. Matko, nie mogę patrzeć na krew bo mi nie dobrze, to zdjęcie mnie dobiło!!!!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  19. :D Super rozdział. Mnóstwo zwrotów akcji, lubię to ;P Mam nadzieję, że jak najszybciej pogodzisz Leonettę ;) Ale co do relacji Fran-Vilu radziłabym ci pozostawić wszystko jak jest, czyli: współczująca Francesca i Vilu pełna nienawiści. Ja na miejscu Violetty, nigdy bym jej nie wybaczyła. + masz ode mnie plusa za suchary :D
    Marta

    OdpowiedzUsuń
  20. Extra , super rozdział ;> Tylko oby Viola była z Leonem ;)

    Julia ;*

    OdpowiedzUsuń
  21. I gdzie te 2 rozdzziały ??? Teraz musisz dodać 3 !!! Kara musi być ;D A ta w ogóle to supper opowiadanko ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie ! Cały dzień czuwałam przy komputerze, czekając na kolejne rozdziały i co ? Nic ! Nieładnie tak okłamywać ludzi :P Mam nadzieję, że pojawią się dzisiaj ^^
      Marta ;)

      Usuń
  22. wczoraj miały być 2 rozdziały a nie było ani jednego -,-. I tak czekam na następny :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Wczoraj dopiero znalazłam tego bloga. Przeczytałam wszystko :) Jest super!!
    Ja osobiście lubię Tomasa i wole żeby Viola była z nim:) (Tylko spokojnie nie zabijajcie mnie xD)
    Czekam na kolejne rozdziały! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też jestem za Thomasem :P

      Usuń
  24. Ciekawy rozdział :) Mogłabyś jeszcze nie godzić dziewczyn, tylko odwrócić na chwilę role: smutna Fran i zła Violetta. Do jednego mogę się przyczepić, a mianowicie do imienia pani Verdas. Lodovica to włoskie imię, chyba nie używane w Ameryce Łacińskiej.

    OdpowiedzUsuń
  25. Dobra, jeszcze nie zaczęłam czytać twojego bloga, ale planuję to nadrobić. :D Zaintrygowałaś mnie! :D

    Zapraszam do mnie:
    http://violetta-i-leon-forever.blogspot.com/

    Xenia <3

    OdpowiedzUsuń
  26. Ten rozdział to majstersztyk;*Czekam na nastepny z wielką ciekawością <3Pozdrawiam i zycze weny ;d

    OdpowiedzUsuń
  27. Booski rozdział i kiedy NEXT ;-)

    OdpowiedzUsuń
  28. Nie mogę doczekać się następnego ! Jestem tu nowa ♥ Zapraszam na mój blog ;)
    http://storyofvilu.blogspot.com/
    Zapraszam ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. Najlepszy blog na świecie i kiedy -------> NEXT? / Victoria

    OdpowiedzUsuń
  30. Super rozdział i kiedy next ? miały być w piątek 2 !.

    OdpowiedzUsuń
  31. Świetnee ! <33
    Ile akcji w tym rozdziale.. haha
    Nareszcie Fran przejrzała na oczy.. i przeprosiła.
    Oby Viola wybaczyła Leonowi!
    Leonetta forever <3
    Czekam na next.

    OdpowiedzUsuń
  32. I już lubię Fran :) Rozdział- super < 33/ http://violetta-love-opowiadanie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń