niedziela, 9 czerwca 2013

Rozdział LXVIII // 68 - Część druga. ~ Bardzo ważne pytanie

- Tak, to cudowne, ale ja… nie będę dobrą mamą. Ostatnio zabiłam swoje dziecko, jak byłam z Tomasem. Braco, nie chcę iść w ślady Violetty, ale ja nie mogę urodzić tego dziecka… - Ludmiła zapłakana wyszła z klasy. Siedziałem jak idiota. I co teraz? Mam stracić dziecko? Łzy napłynęły mi do oczu, ale szybko się otrząsnąłem i pobiegłem za Ludmiłą.
- Nie zgadzam się - powiedziałem.
- Ale ja nie będę dobrą mamą - łkała Ludmiła.
- Będziesz, na pewno będziesz.
- Nie zostawisz mnie samej z dzieckiem? - spytała Ludmiła szlochając.
- Nie byłbym zdolny - powiedziałem. Pocałowaliśmy się.
- Tak się cieszę, że cię mam przy sobie - powiedziała Ludmiła.
- Ja też - powiedziałem z uśmiechem i ją przytuliłem.

Kilka dni później

Violetta

Dowiedziałam się, że Ludmiła i Braco będą mieli dziecko. To fajnie, od razu mi się przypomniało, jak ja byłam w ciąży z Lenką.
Zaczynają się już próby do spektaklu. Przedstawienie opowiada o Ezequielu granym przez Leóna i Rosalindzie granej przez Francescę. Ezequiel i Rosalinda grają w jednym zespole rockowym, obydwoje mają już swoją drugą połówkę, ale wbrew swojej woli zakochują się w sobie… ta historia odzwierciedla najczarniejszy scenariusz, jaki można sobie tylko wyobrazić. Kiedy oni grają te role, mam wrażenie, że one są idealnie dopasowane do naszej sytuacji. Że Fran ma Marco, a León mnie, ale że na serio są w sobie zakochani na zabój. Jestem cholernie zazdrosna. Marzę, aby to przedstawienie minęło jak najszybciej, a zwłaszcza pocałunek w scenie finałowej.

W parku

Camila

Maxi poszedł ze mną na spacer do parku.
- Piękną mamy pogodę - powiedział niezręcznie.
- Tsa, bardzo. A teraz, powiedz, co cię gryzie - powiedziałam.
- Ty…


- ... Co? - spytałam. Maxi wyciągnął coś z kieszeni. Było to bordowo - złote pudełeczko. Klęknął przede mną.
- Camilo Torres, zostaniesz moją żoną? - spytał.
- Oczywiście, że tak! - powiedziałam i rzuciłam się Maxiemu w ramiona. Przytulaliśmy się chwilę.
- Pobierzmy się jeszcze dziś! - powiedział Maxi.
- Bez przesady, najwcześniej za tydzień - poklepałam go po ramieniu ze śmiechem.

- Dobra, to załatwię wszystko na wesele i ślub - poszliśmy w pięknie kwitnącą alejkę.
Kilka dni później

Francesca

Rozmawiałam z Violettą o przedstawieniu, jak się potoczy. Zaczął się temat pocałunku.
-Violu, jak chcesz to mogę oddać ci moją rolę.
-Nie chcę tego, przecież masz szanse na wielką karierę.
- Wiem, ale nie chcę żebyś się obrażała, nie chcę kłótni.
-Nie obrażę się, przecież jesteśmy przyjaciółkami.
-No niby tak, ale widziałam jak patrzyłaś się na mnie i Leona.

- Bo jestem trochę zazdrosna. Ale kocham go i wiem, że by mnie nie zdradził. Nie wiem jak ty.
-Co?! - krzyknęłam. - Nie znasz mnie? Nigdy bym nie zabrała tobie chłopaka, a co dopiero męża.
- Dobrze wiem jak się na niego patrzysz. Zawsze byłaś w nim zakochana. Przyznaj to - zaczęła krzyczeć.
- Nigdy mi się nie podobał. To mój przyjaciel, nawet nie.
- Też tak mogę mówić.
- Nie wierzysz mi?- Dlaczego miałabym ci wierzyć? Hmm..?
- Bo jestem twoją przyjaciółką! A jeśli nie chcesz wierzyć to nie. - Zaczęłam się drzeć, a ludzie patrzyli na nas jakby byłyśmy gołe. - Koniec tego, nie mam zamiaru tego słuchać - odwróciłam się i szybkim tempem poszłam do domu.
Następnego dnia

Francesca

Dzisiaj Maxi i Camila biorą ślub. Tak szybko rosną! Właśnie czesałam Camilę. Może mało osób o tym wie, ale mam smykałkę do robienia makijażu, fryzur i tak dalej.
- No nie wiem… może się wycofam? - spytała Camila.
- Ty głupia jesteś - powiedziałam.
- Masz rację, stresuję się. To najważniejszy moment w moim życiu.
- Dasz sobie radę. Nie stresuj się, pomyśl o weselu. Pomyśl o wychowywaniu waszego dziecka, o wspólnej przyszłości, przyjemnie spędzanych chwilach.
- Od razu się zrelaksowałam - powiedziała Camila opierając się o krzesło.
- Siedź prosto, nie opieraj się, bo przez wieki nie zdążę zrobić tej fryzury! - krzyknęłam na nią.
- Jeny, Fran, coś ty taka dzisiaj cięta?
- Pokłóciłam się z Violettą - powiedziała Fran.
- Co?!
- Tak. Oskarżyła mnie, że próbuję odebrać jej Leóna.
- Przecież ty nic nie czujesz do Leóna, masz Marco.
- No tak, ale Violetta nie bardzo to rozumie. Nękają mnie wątpliwości, czy nie zrezygnować z roli Rosalindy.

- Nie rezygnuj. Violetta powinna się nauczyć, że w teatrze tak jest. To tylko gra, Fran. To będzie twoja pierwsza główna rola, twoje marzenie. Kocham i ciebie i Violettę, jesteście moimi wariatkami, ale tym razem zgadzam się z tobą, że przesadza- powiedziała Camila.
- Naty jest innego zdania - powiedziałam smutno.
- Oj tam Naty. Przecież gdyby nie Ludmiła, nie przeżyłaby na tym świecie. Wiesz, Fran. Radzę ci. Nie rezygnuj z marzeń. Teatr to teatr. Pamiętaj. Ale taka prawda, że nie powinnaś słuchać ludzi dookoła, tylko samej siebie - powiedziałam. Fran uśmiechnęła się lekko.

Około godziny 19.30 - wesele Cami i Maxi'ego

Violetta

Ślub był piękny, ale Maxi wygląda przekomicznie w garniturze. Natomiast Camila wygląda pięknie w sukni ślubnej. Jesteśmy teraz na weselu. W końcu puścili wolny kawałek. Ludmiła i Braco tańczyli przytuleni do siebie, tak samo jak Maxi i Camila.
- Mogę prosić panią do tańca? - spytał León. 


- Oczywiście - uśmiechnęłam się. Fantastycznie nam się tańczyło… dopóki nie było odbijania. Marco tańczył z Francescą, więc on odbił mnie, a León Fran. Szlag mnie trafiał. Tańcząc z Marco, bez przerwy się patrzyłam na Leóna i Fran. Widać, że miło im się tańczyło, przynajmniej Francesce. Ale ja mam wrażenie, że ona chce mi zrobić na złość po tej naszej kłótni, więc nie będę się przejmować. Poza tym niefortunnym tańcem, ja i León nie opuszczaliśmy się na krok. Wesele było dość spokojne, no, poza Andresem, który tańczył po pijaku na stole i wpadł w tort.










No... To tyle na dzisiaj. Dziękuje Belli21274 i Lady.Cuks za pomoc. ;D

23 komentarze:

  1. Nmzc :D Violetta "jest tylko trochę zazdrosna" xD


    Bella21274

    OdpowiedzUsuń
  2. To było świetne! Cholercia teraz nie umiem się doczekać następnej części :/ Jesteś okropna wciągając mnie w to -.-

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny rozdział :)
    Rzeczywiście Violka jest tylko trochę zazdrosna, właśnie widać ;D
    czekam na next i mam nadzieję, ze Fran i Viola szybko się pogodzą ;*

    OdpowiedzUsuń
  4. Super, tylko straszne by było jakby jednak Francesce podobał się Leon

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudowne.. Hahaha Andres tańczył po pijaku na stole i wpadł w tort.... Hhahah dobre! ;D Zapraszam na http://violettaaaa-opowiadanie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. zgadzam się Andrees najlepszy hahhahahahahahah
    czekam na nex

    OdpowiedzUsuń
  7. aaaa... ja wyjeżdżam na zieloną szkołę i cały tydzień nie będę czytała bloga !!!!! nie wytrzymam!!!! Aaaaa

    OdpowiedzUsuń
  8. Kobieto! Jesteś genialna! I Bella też!

    OdpowiedzUsuń
  9. Pijany Andres? Tego jeszcze nie było XD

    OdpowiedzUsuń
  10. Najlepszy Andres! Kobito, jesteś nieziemska! Czekam z niecierpliwością na next. Jaram się twoim blogiem, jak Leon Violettą, normalnie :D

    OdpowiedzUsuń
  11. hahahahahahahha pijany Andreas ♥ niech Violka szybko pogodzi sie z Fran ; ) czekam z niecierpliwością na next ; *

    OdpowiedzUsuń
  12. hahaha andres....
    Mam nadzieje ze dziewczyny sie szybko pogodzą, w filmach i teatrz już tak jest viola nie powinna być aż tak zazdrosna... :/

    OdpowiedzUsuń
  13. Poprostu kocham cie , belle1274 i lady.cuks ;D taa pijany andres heeh ale nie vilu i fran sie pogodzą ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Wolałabym żeby Ludmiła nie miała dziecka... może gdyby się okazało że jednak nie jest w ciąży bo test był jakiś trefny albo żeby poroniła... po prostu uważam że jak jeszcze oni i Maxi z Cami to już będzie za dużo tych szczęśliwych rodzinek ;p (nie wyobrażam sobie Braco jako ojca xd)
    W każdym razie cokolwiek napiszesz i tak będzie mi się podobać bo naprawdę świetnego bloga piszesz :D

    paulina25174

    OdpowiedzUsuń
  15. Hahah. Już widzę Andresa wpadającego w tort po pijaku . XD
    UuU. Naszej Violi wyskoczyła taka mała zazdrość na twarzy .. :D
    Violetta, wszystko jest zawsze tak, jak ty chcesz. Odpuść !

    Ciao,
    Velvet .xx

    OdpowiedzUsuń
  16. HAHAHA! Pijany Andres, który tańczy na stole, a potem w twarzą w tort? Przekomiczne. Mogło by tak być w serialu.

    OdpowiedzUsuń
  17. Rozdział ma być jeszcze dziś! x-o
    Super ;)
    M.

    OdpowiedzUsuń
  18. Super. Napisz jeszcze jeden dziś.

    OdpowiedzUsuń
  19. Kocham Cię i twój blog ♥

    OdpowiedzUsuń
  20. Szkoda że się pokłóciły... Ale to wszystko przez Violę :( A rozdział jak zawsze,chyba nie muszę mówić jaki ;)/ http://violetta-love-opowiadanie.blogspot.com :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ale Violetta mnie wkurzaa ;)
    Supr blog ;**

    OdpowiedzUsuń