środa, 10 lipca 2013

Rozdział LXXIX // 79 ~ Wieczne spory / Leon zawsze wygrywa

León

- Przecież nie możesz wyjechać. Co ze mną i z Lenką no i ze Studiem?
- No wiem. Ja wcale nie chce jechać, ale jemu tego nie wytłumaczę. A tak poza tym, to...
Przerwał nam dzwonek telefonu Violi.

Violetta

Ojciec dzwonił... Odebrałam.
- Violu, spakowałaś się już? Jutro jedziemy - powiedział mój tata.
- Nie. Nie będę się pakować.
- Ale czemu?
- Bo nigdzie nie jadę! Jestem pełnoletnia, mam własne życie i mogę sama o nim decydować! A ty masz gó... - Chciałam powiedzieć coś czego nie powinnam i w porę się opamiętałam. - A ty nie możesz mi mówić co mogę a czego nie mogę. Rozumiesz?
- Violetta, natychmiast masz to wycofać! Pakuj się!
- Powiedziałam już, że nie! Sam sobie jedź.
- Violetta!
Rozłączyłam się i pod wpływem emocji rzuciłam telefonem o ścianę.

Godzinę później

León

Przykro mi było z powodu Violi, jej ojciec zachował się gorzej niż zwykle. Sam nie mogłem uwierzyć, że chciał zabrać pełnoletnią córkę, która ma w Buenos Aires kochającą rodzinkę, do Francji bo dostał jakąś durną ofertę pracy.
A właśnie... Mam już zdjęty gips i Violę obok siebie...
- Kochanie... Pamiętasz jak mówiłaś, że gips nam przeszkadza, a raczej tobie? Teraz nie mam gipsu, więc...
- León! Nawet nie kończ tego zdania, i tak - bardzo dobrze to pamiętam... Ale...
- Ale... Ale... Ale... - Powiedziałem mając nadzieję, że nie będzie mogła wymyślić żadnego powodu, ale niestety kiedy miałem krzyknąć "Wygrana!" odezwała się.
- Ale jestem zmęczona - powiedziała ze sztucznym uśmieszkiem, a ja tylko wziąłem ją szybkim ruchem na ręce. Zaczęła od razu piszczeć.
- León! Postaw mnie! Słyszysz?!
- Nie.
- Znam Karate!
- Taa... Jasne. A ja znam ciebie. - rzekłem do Violetty ze swoim uśmieszkiem "Nie trudź się, bo i tak wygrałem".

Violetta

Ciągle León mnie trzymał na rękach. Gdy próbował mnie zanieść na górę, wpadłam na pomysł i wrzasnęłam:
- Aaa...! Poczekaj! Wypadła mi soczewka! - Natychmiast mnie delikatnie postawił, a ja się odsunęłam i powoli kierowałam się ku kuchni gdy się nagle odezwał:
- Zaraz, zaraz... Przecież ty nie masz soczewek!
- Co ty nie powiesz? Bardzo spostrzegawczy jesteś! - krzyknęłam i pobiegłam na górę, a za mną oczywiście León, który był napalony jak nigdy.
Szybko wbiegłam do łazienki i zamknęłam się na klucz. Nagle usłyszałam kroki Leona.
- Naprawdę Violu? Naprawdę? - zapytał.
- O co ci chodzi? Przecież tylko weszłam do łazienki.
- Znowu zmuszasz mnie do tego, żebym grzebał w twoich szufladach - powiedział. A niech sobie grzebie i tak nie znajdzie w nich moich wsuwek. Ostatnio wszystkie pochowałam.
- Jeśli chcesz to możesz sobie szukać. Ale i tak nie znajdziesz.
- Chcesz się założyć? - zapytał.
- A co będę z tego miała jak wygram?
- Upojną noc z moją boską osobą - odpowiedział dumnie.
- A jak przegram?
- Hmm… Niech pomyślę. To samo - powiedział.
- To jest nie fair! - powiedziałam i zastawiłam drzwi szafką. Szafką? Skąd ona się tu w ogóle wzięła? Wiedziałam, że Leon tak łatwo nie odpuści... Zapowiada się na noc w łazience...

León

Siedziałem pod tymi drzwiami już jakiejś półtorej godziny. Nie chciało mi się schodzić w poszukiwaniu tych wsuwek bo ona w tym czasie by uciekła. Za dobrze ją znam.
- Śpisz? - zapytała.
- Nie. Czuwam - powiedziałem.
- No to sobie posiedzisz pod tymi drzwiami. Ja nie mam zamiaru stąd wychodzić.
- Oj Viola proszę! Zaraz mi jaja eksplodują! - krzyknąłem. W odpowiedzi usłyszałem śmiech. - Jak mam cię przekonać? - zapytałem.
- Muszę się zastanowić - powiedziała.

30 minut później

- Coś długo się zastanawiasz - powiedziałem po dość długim czasie.
- Rozważam wszystkie za i przeciw.
- I? - zapytałem z nadzieją w głosie.
- Jest warunek. Po pierwsze muszę się wykąpać. Po drugie...
- Ej, to już drugi warunek!
- Daj mi skończyć. Po drugie dasz mi spokój na tydzień - powiedziała. - Lub zaczekasz do jutra...
- Nie, to już szantaż!
- Może... Taki mały - powiedziała. - To jak? Co wybierasz? - z jednej strony wolałbym dzisiaj, a z drugiej jutro. Nosz kurde, ja to mam pecha.
- Dobra! Niech ci będzie! - powiedziałem. - Dam ci na tydzień spokój... Może... - Ostatnie słowo powiedziałem najciszej jak umiem. Viola tego na szczęście nie usłyszała.
- Rozumiem. Więc ja teraz pozwolisz, że się wykąpię i do ciebie przyjdę. Ale musisz odsunąć się od drzwi. I nie wchodzisz do środka. Rozumiemy się?
- Tak jest królowo! - odpowiedziałem z uśmiechem i dumnie poszedłem do sypialni.

Violetta

Tak mi się wydawało, że weźmie pierwszą opcję. Za dobrze go znam. Ale no cóż, jego wybór. I tak wiem, że nie dotrzyma umowy, no ale nic... Pomyślałam, że w końcu zasłużył na nagrodę. Odstawiłam tą głupią szafkę i otworzyłam drzwi. Szybko napuściłam do wanny wodę.

León

Siedziałem w naszej wspólnej sypialni. Ściągnąłem bluzkę. Czemu tu jest tak cholernie gorąco? Myślałem, że tu jest zimniej.
Chciałem coś sprawdzić, ale... nie mam telefonu? Szlag! Gdzie on może być?... Już wiem! W łazience!... Viola chyba się nie obrazi jak po niego pójdę.

Violetta

Miałam właśnie się rozbierać, kiedy zobaczyłam jak drzwi się otwierają. W nich stanął Leon.
- O jest mój telefon - powiedział i zabrał komórkę z tej brzydkiej szafki. Chyba ją wyrzucę jutro. - Ooo… Cześć Violetta!
- Leon dlaczego nie masz na sobie koszuli?
- Gorąco jest jak nie wiem, to ściągnąłem - Uśmiechnął się. - Jakiś problem, księżniczko?
- Nie. Nie ma żadnego problemu idioto. - powiedziałam. - Zobacz czy w kuchni też jest tak gorąco - powiedziałam, a on poszedł. - I jak?
- Gorąco! - krzyknął i zaczął wchodzić po schodach.
- No nie wiem... Może ciepło ci dlatego, że jesteś cholernie napalony?!
- Możliwe - powiedział, kiedy był już w łazience. - No ale wiesz... Da się z tym coś zrobić...
- A może byś tak stąd wyszedł? - spytałam.
- No nie wiem, nie wiem...
- A może ci pomóc? - spytałam ironicznie.
- Ale w czym? - zapytał, przy czym śmiesznie poruszał brwiami.
- Moment! Złamałeś umowę! Nici! Teraz będziesz chodził napalony przez wieki! - powiedziałam triumfalnie.
- Skoro już ją złamałem... - powiedział i chwilę potem wrzucił mnie do wanny, w której była już woda.
- Leon, idioto!
- No co? Dwa w jednym haha. - Zaśmiał się. - A po drugie coś nowego no nie?
- Nie. Natychmiast masz stąd wyjść! - krzyknęłam.
- A po co? Tak też można - powiedział z uśmiechem.
Juz miałam coś mówić, gdy nagle usłyszałam płacz Lenki.
- Ty idziesz. Ja jestem przez ciebie cała mokra. - Spojrzałam na niego zabijającym wzrokiem.
- No okey... Tylko mi tu nie ucieknij. - Puścił mi oczko.
- "Uciekać nie mam zamiaru" - pomyślałam. Kiedy wyszedł szybko zamknęłam, drzwi i po raz kolejny zastawiłam je tą paskudną szafką.

León

Poszedłem do naszej płaczącej córeczki. Nakarmiłem ją i położyłem do snu. Bardzo szybko zasnęła. Kochana Lenka - działa na korzyść tatusia. Uśmiechnąłem się i po cichu poszedłem do łazienki. Pociągnąłem za klamkę - zamknięte.
- Nawet nie próbuj! Powiedziałam ci żebyś nie wchodził, złamałeś umowę, to teraz będziesz cierpiał. - Po tych słowach usłyszałem cichy śmiech.
Chwilkę stałem przed drzwiami i zastanawiałem się co powiedzieć. W sumie... Jeśli nie chce to nie, bo coś czuję, że dziś i tak nic nie zdziałam. Poszedłem do sypialni i spojrzałem na telefon. Dopiero 18.05. Co ja będę robić przez tyle czasu?... A tak. Zapomniałem, że za chwilę zaczyna się nowy odcinek tej świetnej telenoweli!
Richard wielokrotnie się zakochiwał. Teraz kiedy w końcu może być szczęśliwy z Margaret, na drodze jego szczęścia staje piękna i utalentowana Sophia. Mężczyzna zakochuję się w niej, ze wzajemnością. Ale kocha również swoją dziewczynę. Lecz jak się później okazuje Sophia jest przyjaciółką Margaret. Co zrobi Richard? Zostanie ze swoją dziewczyną? A może znajdzie szczęście w ramionach Sophii? Dowiem się tego dopiero w kolejnych odcinkach... A może to już dzisiaj? No nic. Lecę oglądać!
Wyszedłem z pokoju i nagle zrobiło mi się tak jakoś zimno. Wróciłem na górę i ubrałem koszulę.
Po chwili usiadłem sobie na kanapie i włączyłem telewizor. Serial się akurat zaczynał. Violka znowu będzie marudzić, że oglądam "te głupstwa". Ona mnie po prostu nie rozumie...

Violetta

Chyba León sobie odpuścił. Moment! León sobie odpuścił? Przecież on nigdy nie odpuszcza. Ubrałam na siebie szlafrok bo i tak byłam już mokra. Odstawiłam szafkę i otworzyłam drzwi. Nikogo za nimi nie było. Poszłam do naszej sypialni. Nie było go. Faktycznie jest tu strasznie gorąco!

León

Siedziałem i oglądałem mój serial. Bez kilku łez się nie obyło. Nagle usłyszałem kroki. To z pewnością Viola. Nie myliłem się.
- Leon miałeś rację, na górze jest strasznie gorąco! - powiedziała. - Ale tu nie jest lepiej.
- Co? Wydaje ci się. Jest zimno - odpowiedziałem. Oho, czyli jednak... Violetta jest napalona. Hahaha. To teraz zagramy w jej własną grę.
- Nie wydaje mi się - powiedziała. Po chwili usiadła na kanapie obok mnie. - Leoś... - zaczęła. - A może byśmy tak...
- Niee… Wiesz Violetto jestem zmęczony - powiedziałem i ziewnąłem. Aha, mam ją.
- Jakieś dziesięć minut temu nie byłeś - powiedziała. Zaczęła rozpinać mi guziki od koszuli. Nie ma ze mną tak łatwo! Nie tym razem.
- Ale wiesz... - szybko się od niej odsunąłem. - Teraz jestem. - Ona znowu się przybliżyła. A może bym tak... Nie! Verdas! Ogarnij się chłopie!
Znowu się przybliżyła. Udałem, że tego nie widzę. Patrzyłem w telewizor. W pewnym momencie obraz zniknął. Obróciłem się w stronę Violetty. Tak jak myślałem - wyłączyła telewizor.
- No cóż i tak już mi się nie chcę oglądać - powiedziałem i obróciłem się w jej stronę. Miała na twarzy triumfalny uśmiech. Przybliżyła się. Chciała mnie pocałować. Dobrze skoro tak bardzo chce... Cmoknąłem ją w usta i wstałem. Poszedłem do kuchni. - Wolę coś zjeść. A ty nie jesteś głodna? - zapytałem. Była zdziwiona moją reakcją.
- Naprawdę Leon? Naprawdę?
- Co? Zapytałem tylko czy jesteś głodna.
- Leon, Leośku, Leonku.
- Tak wiem, że mam fajne imię, ale nie musisz tego powtarzać - powiedziałem i zapiąłem swoją koszulę.
- Nie o to mi chodzi... - Błyskawicznie pojawiła się obok mnie i objęła mnie od tyłu. Próbowałem się wyrwać, ale na marne. Skąd ona ma tyle siły? Jak chce to potrafi...
- No to o co ci chodzi? - spytałem, jakbym nie wiedział.
Ona w odpowiedzi przybliżyła się do mnie i pocałowała mnie namiętnie. Szybko się opamiętałem, zabrałem wcześniej zrobioną kanapkę i uciekłem na górę.
- Lenka ratuj! - zawołałem i wbiegłem do łazienki. No cóż, łazienka to taki nasz jakby schron. Szybko zamknąłem drzwi i zastawiłem je okropną szafką. Ale brzydka! Nie wiem co Viola brała jak ją kupowała.
- Ej! Otwórz te drzwi! - Usłyszałem głos Violi.
- Nie. Nie mogę sobie w łazience posiedzieć? Tu zimniej jest. - Zaśmiałem się. - A tak poza tym, to co brałaś jak kupowałaś tą szafkę? I to jeszcze beze mnie? No wiesz...
- O co ci chodzi? - zapytała.
- No jak kupowałaś tą okropną szafkę!
- Brzydka prawda?
- No tak! Właśnie to mówię.
- Ej moment! - krzyknęła. - Chciałeś odwrócić moją uwagę! Ale zapamiętaj Leonie Verdas, Violetta Castillo tak łatwo się nie poddaje - powiedziała.
- Chyba Violetta Verdas kochanie - powiedziałem przeżuwając kanapeczkę.
- A co ja powiedziałam?
- Violetta Castillo.
- Aaa... Znowu to robisz! - krzyknęła.
- Ale co? - zapytałem udając głupka. Świetnie mi to wychodzi.
- Weź się zamknij i wychodź! - krzyknęłam.
- Powiedziałem już, że nie wyjdę - odpowiedziałem krótko i zjadłem tą kanapkę.

Kilka minut później

- Violu...
- Tak? - spytała z nadzieją.
- A przyniosłabyś mi laptopa?
- A co? Masz zamiar spędzić tu całą noc?
- Możliwe...
- No ale przecież całą noc możesz spędzić w naszej sypialni, na naszym łóżku i obok mnie. Na pewno ci się nie będzie nudzić - powiedziała zachęcającym głosem. Chciałem wstać z tej podłogi i wyjść z łazienki, ale w porę się opamiętałem. Nie mogę jej się tak po prostu dać. Ona mi mówi nie, to ja jej też. Niech teraz poczuje jak to jest, gdy jesteś napalony, a ktos ci odmawia.
- Nie... Wolę siedzieć tu. Wiesz... Tu tak chłodno i w ogóle...
- A po co ci ten laptop?
- Chciałem posłuchać "Puszek okruszek".
- Co?!
- Nie słyszałaś?! No to ci zaśpiewam: "Puszek okruszek. Puszek kłębuszek. Bardzo go lubię przyznać to muszę. Lalalalala..."
- Przestań!
- No co? Lenka bardzo lubi tą piosenkę.

Violetta

Dlaczego on mi to robi?! Zaraz chyba umrę! Jak on to wytrzymuje?! A no tak... Nie wytrzymuje. Ale jak ja bym miała tak czuć się miesiąc chyba bym spłonęła. Może jeszcze jest nadzieja i uda mi się go namówić. Chociaż szczerze wątpię. Jak się nie ugiął przez te kilka minut to już chyba nic nie mogę zrobić. Albo coś wymyślę, albo mu odpuszczę... Moment! Ja nigdy nie odpuszczam! Dlaczego akurat teraz? O nie, ja już coś wymyślę. Nie dam się tak łatwo. Ale z drugiej strony mam karę. Usiadłam pod drzwiami łazienki.
- Leoś... - zaczęłam kusząco.
- Słucham? - zapytał. Głos mu się łamał. Znam go. Jakby nie był uparty to by... Nie! Nie mogę o tym teraz myśleć!
- Jesteś pewien? Nie chciał byś pójść do tego wygodnego łóżka? I położyć się obok twojej napalonej żonki?
- Violetta... - zaczął, ale ja kontynuowałam dalej.
- Która tak bardzo mocno cię kocha i świetnie całuje.
- Przestań! - krzyknął.
- Która zajęła by się tobą i zapamiętał byś tę noc do końca twojego życia.
- Violetta! Wierz mi, jestem na skraju wytrzymania! - powiedział.
- Ze mną byś się na pewno nie nudził. Było by ci znacznie cieplej. I wygodniej. I czuł byś miłość a nie posadzkę.
- Violetta...

Leon

Kurde Leon! Ogarnij się! Tak długo wytrzymałeś! To wytrzymasz! Ale ona jest taka... NIE! Nawet nie myśl o tym jaka ona jest!
- I co Leonku?
- Ja...
- Wiesz co? Poczekam na ciebie w sypialni. Przyjdź to nie pożałujesz - powiedziała i poszła. Usiadłem na posadzce. Myślałem chyba z dziesięć minut. Ale zdecydowałem. Pójdę tam. Wstałem, ogarnąłem się, odstawiłem szafkę i otworzyłem drzwi.

Violetta

Wiedziałam, że go złamię. Szybko poszłam do sypialni. Przebrałam się w seksowną bieliznę i czekałam aż przyjdzie. Kiedy usłyszałam kroki wiedziałam, że to Leon. Za dobrze go znam. On nie przepuści okazji. A teraz miał idealną okazję. Wszedł do sypialni.

Leon

Wszedłem do środka. Spojrzałem na Violettę. Naprawdę? Musi teraz tak kusząco wyglądać? Ale mam szczęście... Szkoda, że nie w tej chwili obecnej. Podszedłem do szafy wyciągnąłem z niej bluzkę i spodnie dresowe. Wziąłem też koc. Poduszki są na dole. Podszedłem do niej.
- Dobranoc. - Pocałowałem ją i wyszedłem. Brawo Verdas! Ta akcja ci się udała. Zostawiłem ją samą ze zdziwioną miną. Oj oberwie mi się... No ale cóż.
Poszedłem do łazienki. Przebrałem się i zszedłem na dół. Włączyłem telewizor. Jest dopiero 20:00. Chyba zaraz umrę z nudów. Że ja zawsze muszę być uparty...

Violetta

Ale... Jak on... Nie... Nie rozumiem go... No nic. Idę na dół. Po pierwsze dostanie mu się za to, a po drugie muszę z nim pogadać. Zeszłam do salonu. Leżał na kanapie i oglądał te swoje głupie telenowele. Usiadłam obok niego, a on nagle zamknął oczy.
- Nie udawaj. Wiem, że nie śpisz. - Przysunęłam się bliżej niego. - Posłuchaj... Ja chciałam... cię przeprosić...
- A za co? - Zapytał na pewno specjalnie. Doskonale wie, że nie przychodzi mi to łatwo.
- No za to, że ci tak odmawiałam i w ogóle. Ja dopiero teraz zrozumiałam, że to nie do wytrzymania jak ciągle słyszysz tylko nie, a ty chcesz i tego potrzebujesz jak kwiat wody. Jak ty to wytrzymujesz? Bardzo, bardzo, ale to bardzo cię przepraszam. - Przytuliłam się do niego.
- No to nauczkę miałaś niezłą. - Zaśmiał się.
- To wcale nie jest śmieszne...
- No okey, okey. - Pocałował mnie, tak namiętnie. Nawet bardzo. Ale to nie wystarczyło. A skoro już zaczął to musi skończyć. - No to dobranoc - powiedział, gdy się ode mnie oderwał.
- Ej! - Uderzyłam go lekko w głowę. Chyba lekko...
- No przecież żartuję - powiedział, po czym wrócił do tego co zaczął.
Usiadłam okrakiem na jego kolanach i zaczęłam rozpinać jego koszulę, przy czym ciągle go całowałam. On odwzajemniał każdy pocałunek z coraz większą miłością i namiętnością. To jest właśnie to czego mi brakowało... Nagle León przestał.
- Na pewno chcesz? - spytał dla pewności.
Nie wiem po co się spytał. W odpowiedzi pocałowałam go delikatnie, a zarazem namiętnie tak jak nigdy w życiu.
- Aha... Bo ja nie - powiedział i się lekko odsunął.
- Nie to nie - powiedziałam obojętnie, chociaż tak nie było. Pójdę lepiej do kuchni i zrobię sobie herbatę na uspokojenie.

León

Chyba się zdenerwowała. Ale bywa. Nie można mieć wszystkiego. Dobra pójdę do niej. Oho idzie... Minęła mnie. Szła z kubkiem herbaty. Ble, ale ona śmierdzi. Ta herbata! Nie Viola! Żeby było jasne.
Pójdę do niej na górę. Ona jest początkującą. Za szybko nie ochłonie z napalenia. Ja już jestem specem w tych sprawach.
Wszedłem powoli do pokoju. Viola siedziała na łóżku i piła tą ohydną herbatę. Była ubrana w moją koszulę. Zaraz... W moją koszulę?
- Wiesz, że ślicznie w niej wyglądasz?
- Jakbyś ty to powiedział: Ładnemu we wszystkim ładnie. - Lekko się uśmiechnęła. - Ale dalej mam na ciebie focha.
- A to niby za co, hę? - spytałem.
- Ty już dobrze wiesz za co. - Odłożyła kubek na szafkę.
- Nie, nie wiem. - Po tych słowach przybliżyłem się do niej i zacząłem całować po szyi.
- León...
- Co? Sama chciałaś i dalej chcesz, prawda? - Przerwałem jej z lekkim uśmieszkiem.
Nic nie powiedziała tylko mnie pocałowała. Podniosłem ją i położyłem na łóżku. Zaczęliśmy się namiętnie całować. Violetta przewróciła mnie na plecy, usiadła na mnie okrakiem i zaczęła rozpinać mi bluzkę. Nagle zadzwonił telefon.
- Hej Leon! Możesz mi podać Violę do telefonu, bo muszę z nią porozmawiać, a swojej komórki nie odbiera.
- Hej. Wybacz Fran, ale Viola jest teraz bardzo, bardzo, bardzo zajęta. Pa! - powiedziałem i rzuciłem telefonem o ścianę. Coś mi się zdaję, że jutro będę tego żałował.

Violetta

Po rozmowie telefonicznej Leona wywnioskowałam, że dzwoniła Fran i chciała mnie do telefonu. Dobrze, że powiedział, że jestem zajęta. Bo tak jest. Z zamyślenia wyrwał mnie Leon, który przewrócił mnie na plecy i szybko zaczął odpinać guziki (teraz już mojej) koszuli. Coś mu nie szło, więc ją rozdarł.
- No co? Te guziki tylko przeszkadzają. - powiedział, a ja się zaśmiałam.
Znowu zaczął mnie całować. Teraz rękami schodził coraz niżej. Poczułam jego ręce na moich biodrach. Po chwili zostaliśmy oboje nadzy. Było coraz goręcej. Później położyłam się na jego klacie. Nie mogliśmy spać.
- Leoś... Nie mogę zasnąć... Jeszcze raz? - spytałam z nadzieją.
- Spoko, nie ma problemu. - Zaśmiał się. - Coś to podejrzane... No ale nieważne. - Pocałował mnie.
Powtórzyliśmy to co robiliśmy wcześniej. W końcu oboje zmęczeni zasnęliśmy.










Calutki, strasznie długi rozdział o napalonej Leonetcie. W wordzie zajęło mi to 12 stron. o.o Kolejny pewnie jutro lub po jutrze. No przynajmniej postaram się ale nie obiecuję. 
Za wielką pomoc dziękuję - Tini_1234♥ Świetnie mi się z tobą pisze rozdziały, kochana ;D Oby więcej tego ;* Tutaj macie jej bloga ---> LINK
W kolejnym rozdziale trochę o Naty, Franarco, Caxi i Bromile ;D No ale nie zabraknie też Leonetty oczywiście. ;)

28 komentarzy:

  1. Rozdział jak zawsze świetny. Ach, ci nasi Verdasowie.
    Zostałaś nominowana do "Versatile Blogger Award" na moim blogu: http://violetta-leonetta.blogspot.com/2013/07/versatile-blogger-awards.html
    Gratuluję. ;)

    Julka ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. O cholera !:D zajebisty rozdział.. normalnie czytałam to z taką ciekawością ze normalnie nie mogę.. uwielbiam Leonette! <3 świetnie to napisałaś, uwielbiam ich sprzeczki .
    Coś dzisiaj państwo Verdas było za bardzo na siebie napalone ;)
    hahaa.
    Czekam na następny ;)
    pozdrawiam ;d

    OdpowiedzUsuń
  3. Mega :D
    Przy tekstach Leona - śmiałam się.
    Uwielbiam ten rozdział.
    Zapraszam na mojego nowego bloga :D
    http://historia-violetty-i-leona.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam teksty Leona

    OdpowiedzUsuń
  5. Teksty Leona o tej telenoveli były takie śmieszne, że się śmiać nie mogłam przestać przez 5 minut.
    Ten rozdział jest o wiele lepszy jak tamten;-D
    Całuski:*

    Jula K.;-D

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetne xD Skąd ty bierzesz takie pomysły? Looool :D Faktycznie, długaśny rozdział calutki o Leonetcie :) Świetny :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Więcej napalonej Leonetty ! Znaczy .. Chodzi mi o Leóna i Vilu , a nie o Lenkę xd ; )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha to by bylo cos napalona Lenka xD

      Usuń
    2. Dziekawe jak by wyglądała napalona Lenka xd

      Usuń
  8. Napalona Leonetta < 3
    teksty Leóna i jego telenowele rozwalają : 3
    Śmiech na sali xd
    Czekamy na next z nieciepliwością :*

    OdpowiedzUsuń
  9. Zaraz mi jaja eksplodują! Ha ha ha te teksty Leona xD A rozdział jak zawsze świeeetny! ;D

    OdpowiedzUsuń
  10. Boskiee <3
    Po prostu czytałam to i po każdym przeczytanym zdaniu nie mogłam doczekać się następnego i wgl-Mega! <3
    Och te napaleńce ^^ Leon to nic nowego, ale nie spodziewałam się tego po Violi haha ;D Co w tym domu państwa Verdas się wyrabia ^^
    Uwielbiam czytać o Leoneccie!
    Czekam na next!

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetne~!~

    Ale mogłaś napisać, że Viola powiedziała do niego, że jeżeli nie będą się kochać to weźmie z nim rozwód, albo, że pojedzie z ojcem xD Ty nasz zboczuszku xD

    Pozdrawiam !
    Sama :**

    OdpowiedzUsuń
  12. Super rozdział! :) Najlepsze teksty Leon'a - jak zawsze :D "Lenka, ratuj!" albo chciał posłuchać "Puszka Okruszka" :D Hehe, czekam na next!

    OdpowiedzUsuń
  13. ciasteczkowy potwór10 lipca 2013 15:54

    Teksty Leona mnie rozwalają! "Chce posłuchać Puszka okruszka" albo "Ble ale ona śmierdzi! Oczywiście herbata a nie Violetta" lub "Lenka ratuj" hahahahaha xD Czekam na next:d

    OdpowiedzUsuń
  14. Ojojojoj, co z dziecka wyrośnie po takich rodzicach ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ciasteczkowy potwór12 lipca 2013 16:09

      Nikt tego nie wie:D

      Usuń
  15. Świetny rozdział!
    Dodatkowo otrzymałaś nominacje na moim blogu germanigie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  16. Zostałaś nominowana do LBA Gratulacje więcej informacji na moim blogu:http://violettamojahistoria.blogspot.de/

    OdpowiedzUsuń
  17. Kochana, ale rozdzialik <33
    Jaja mi eksplodują xD niezłe!
    No, zemsta jest słodka, Leoniku :D
    o rany, Lenka działa na korzyść tatusia ;3
    No, kochana, wpadaj do mnie, nowy rozdział!
    http://violetta-story.blogspot.com -zapraszam!

    OdpowiedzUsuń
  18. Rozdział cudowny dosłownie <3
    Piszesz świetnie :D
    a sceny z napalonym państwem Verdas cudowne ;3
    Więcej takich :D

    Pisze bloga z opowiadaniem :d i bardzo zależałoby mi żebyś odwiedziła go jak tylko możesz oczywiście ;)

    http://friendsofvioletta.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  19. o matko BOMBA !! przez ostatnie dni zastanawiałam sie czy nie opuścit twojego bloga, ale tym przebiłaś wszystkie blogi w całym leonetto świecie !!!! trzymaj tak dalej ;-)

    OdpowiedzUsuń
  20. Świetne! Ale pamiętaj że w Twoim opowiadaniu (chyba) mama Violi się odnalazła i jest Jorge-brat Leona! Więcej scenek z nimi proszę. Szczególnie z tym drugim ;). Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  21. Superr!! Ten rozdział najbardziej mi się podobał.Leon chce,Vilu nie,a później na odwrót :) A później jak Fran zadzwoniła to już myślałam że przestaną,ale myliłam się . I LOVE YOUU !! <33 / http://violetta-love-opowiadanie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  22. hahahahan skjoro rodzice są tak napaleni to co wyrośnie z Lenki xd

    Teksty Leona : Jaja mi eksploduja , ale tak herbata smierdzi Lenka ratuj kurde Ta Lenka będzie tak jak tatus napewno nie skromna xd

    OdpowiedzUsuń